WSZYSTKO ZA 4 ZŁOTE

Sklepy oferujące „szmelc, mydło i powidło” za 5 czy 10 złotych to nieodłączny element naszego krajobrazu - niezależnie od tego czy jesteśmy w centrum Warszawy (przejście podziemne pod Rotundą) czy w mniejszej miejscowości (w moim rodzinnym Sosnowcu to najbardziej reprezentacyjna ulica miasta: Modrzejowska). Na półkach w takim sklepie znajdziemy to, co najbardziej paskudne, odstraszające i obrzydliwe we współczesnym designie - sztuczne kwiatki, plastikowe ramki, porcelanowe figurki. Mówiąc krótko: wchodzisz i ręce opadają aż do samej ziemi. Na szczęście są miejsca, gdzie to,co tanie wcale nie jest tandetne. A wręcz odwrotnie, ma zadatki na to, by stać się małym dziełem sztuki. Do końca marca w Instytucie Wzornictwa Przemysłowego w Warszawie czynna będzie wystawa, która udowadnia, że dobry design wcale nie musi być drogi i nieosiągalny. „Wzornictwo za 4 złote” to 63 świetnie zaprojektowane i stosunkowo tanie produkty spełniające światowe normy - zarówno estetyczne jak i funkcjonalne. Eksponaty (choć to słowo nie jest adekwatne do zgromadzonych na wystawie modeli) prezentowane są w trzech strefach, nawiązujących do biologicznego rytmu człowieka: rano, dzień wieczór i pogrupowane według odpowiednich kryteriów - m. in. transport, high-tech, edukacja, praca i wyposażenie wnętrz. Co najszybciej wpada w oko? Na pewno rower miejski Kross Jantar S 2010, formą nawiązujący do klasycznych rowerów holenderskich i otwieracz do wina Play, który śmiało może konkurować z korkociągiem Anna G wyprodukowanym przez firmę Alessi (cena około 200 zł). I nie byłabym sobą (czytaj: kobietą) gdybym nie zwróciła uwagi na filcowo-skórzaną torbę Boogie. Zaprojektowała ją Kasia Pokszan z myślą o tych z nas, które do pracy oprócz kosmetyczki biorą także laptopa oraz książkę. Lżej może nam nie będzie, ale za to jak elegancko. 

Warszawa, Instytut Wzornictwa Przemysłowego, wystawa czynna do 31 marca