Stępione pazury

KOBIETY PRZODUJĄ W PROWOKACJI, ALE CORAZ RZADZIEJ WYWOŁUJĄ EMOCJE. SKANDAL SPOWSZEDNIAŁ. CZY MOŻNA JESZCZE DZISIAJ CZYMŚ SZOKOWAĆ? I JAKĄ ROLĘ MAJĄ W TYM DO ODEGRANIA KOBIETY?

Miała być bomba. 23 maja Lady Gaga wydała album „Born This Way”. Promocja płyty zaczęła się wcześniej, a jako jeden z najmocniejszych punktów programu przewidziano piosenkę „Judas” („Judasz”), której towarzyszył obliczony na wywołanie skandalu teledysk. Pojawiły się obawy, że może on obrazić uczucia chrześcijan. Premiera odbyła się tuż przed Wielkanocą. I co? Bomba okazała się niewypałem. Na piosenkę zareagowało niemrawo kilka stowarzyszeń katolickich, a większość odbiorców, jak słusznie zauważył bry- tyjski „The Guardian”, po prostu „wzruszyła ramionami”. Mało tego, piosenka nie odniosła spektakularnego sukcesu na listach przebojów. W chwili, gdy powstawał ten tekst, była na 20. miej- scu Hot 100 Billboardu. Znajdowała się w zestawieniu od 4 tygodni, a szczytem jej możliwości okazało się miejsce 10. Bardzo słabo jak na Lady Gagę, która od dwóch lat jest bezsprzecznie największą gwiazdą popu.

Co się zatem stało? Skoro etatowa prowokatorka ostatnich lat nie daje rady wywołać skandalu, czyżby skandale całkiem już się zużyły? A może to kobiety straciły umiejętność ich wywoływania? Mężczyznom ostatnio idzie całkiem dobrze – o ile kolejne wybryki Gagi nie robią już wrażenia, o tyle Lars von Trier wstrząsnął publicznością w Cannes, mówiąc, że... trochę rozumie Hitlera i trochę mu współczuje.

 

Pełny tekst dostępny jest w czerwcowym numerze Existence