Precz ze snobizmem
Od przyszłego roku nie trzeba będzie znać lektur, by zdać maturę. Na egzaminie pisemnym (poziom podstawowy) uczeń dostanie do wyboru dwa tematy wypracowań i tylko jeden będzie dotyczył lektur. Ale do klasy maturalnej trzeba przecież jakoś przetrwać i swoje przeczytać, a z tym z roku na rok jest coraz trudniej. „Mój syn ma lekturę >Dzieci z Bullerbyn<. Nie chce tej książki czytać. Przeczyta dwie strony i klops. Mówi że jest już zmęczony! Jego ta książka nic a nic nie interesuje!” – skarży się na forum internetowym matka dziewięcioletniego chłopca. Wtórują jej inne mamy: „Też widzę u syna, że te książki naszego dzieciństwa go nie interesują. Są dla tego pokolenia kompletnie archaiczne, niezrozumiałe (jak chłopiec z bloku ma zrozumieć realia przedwojennej szwedzkiej wioski), i mogą być męczące”. Jeśli w ostatniej dekadzie szukać winnych za to, że dorastające pokolenie czyta coraz mniej – jednym z największych złoczyńców będzie z pewnością szkoła i lektury.




