POJEMNIK NA FRUSTRACJE
Najlepsi autorzy „Muzy”? Carlos Ruiz Zafón, Haruki Murakami i Kinga Rusin – poinformował ostatnio Krzysztof Genczelewski, dyrektor działu marketingu wydawnictwa. Ego Kingi pewnie urosło, a wnioskując z treści książki „Co z tym życiem?” napisanej z psycholog Małgorzatą Ohme, już jest rozmiaru XXL. Bo jak inaczej wytłumaczyć publikowanie takich listów od fanów: „Jak to jest, Kingo, kiedy się patrzy w lustro i widzi piękną kobietę? Dla Ciebie to normalka, nie?”
Tego typu listów prezenterka Dzień Dobry TVN dostaje ponoć znacznie więcej „od osób, które chciały się podzielić historiami ze swojego życia, opowiedzieć o problemach, poprosić o radę”. Zaczęła się więc zastanawiać, dlaczego właśnie do niej ludzie piszą i zrozumiała, że jest „pojemnikiem na frustracje” (cytat z Ohme). Do swoich trzech zawodów – dziennikarki, PR-owca i producenta kosmetyków – musiała więc dodać kolejny: narodowej psychoterapeutki. Bo choć jest jedną z milionów rozwódek w kraju, to przecież jej doświadczenia są cenniejsze – ona po rozpadzie małżeństwa wygrała „Taniec z gwiazdami”, a my nie. Tak powstało „Co z tym życiem”, zapis błyskotliwej rozmowy z Ohme. Oto mini próbka: „Rusin: Miło jest czytać o sobie dobre rzeczy i niemiło złe. To chyba naturalne?/ Ohme: Wiesz, długo pokutowało we mnie przekonanie, że coś jest ze mną nie tak. Rusin: To musiało być niezbyt miłe”. Rozmowa dwóch koleżanek jest tak bogata w złote myśli, że nie wiadomo, co cytować. Na szczęście te ważniejsze są wybite czerwoną czcionką: „W ogromnej większości chcemy po prostu kochać i być kochani”; „Im więcej człowiek ma negatywnych doświadczeń, im więcej za sobą związków, które zawiodły, tym trudniej mówić mu o miłości, tym trudniej się otworzyć”; „Dziecko od małego musi wiedzieć, co mu wolno, a czego nie wolno robić”. Trzeba było jednej z najpopularniejszych prezenterek w kraju i psycholog akademickiej, by zebrać do kupy te mądrości i w przystępnej formie podać ludowi. A teraz – kto wie? Może dzięki książce ktoś będzie mógł powiedzieć nam tak jak zachwycona swoją współautorką Ohme: „I sama pokonałaś kryzys, nie los, nawet nie Bóg, ale ty”.
Naród na razie kupuje i prowokuje pytanie „Co z tą Polską?” Być może Polska liczyła na pikantne szczegóły małżeństwa Rusin z Lisem – w końcu książka powstawała w aurze skandalu i media zapowiadały pranie brudów. A tu wszystko trzeba czytać między wierszami, a i tak nigdy nie ma pewności, że to o Lisa chodzi – wszak Kinga sugeruje, że mimo swej imponującej indywidualności („Mogę mieć gorzej i trudniej, byle jednak było po mojemu”) ma dość bogate życie uczuciowe. W poszukiwaniu sensu życia lepiej sięgnąć po Paulo Coelho albo pisma kobiece, niekoniecznie z wyższej półki. Tam to się przynajmniej jakąś historyjkę ciekawą przeczyta albo przepis na spaghetti znajdzie.
Monika Gadzińska




