ODMIENNE STANY ŚWIADOMOŚCI DARRENA ARONOFSKY’EGO
12 lutego skończy 42 lata. Z perspektywy studentów pierwszego roku szkoły filmowej jest już prawie starcem, ale są tacy filmowcy, którzy nawet u kresu swojego życia nie zrobią ani jednak tak dobrego filmu jak Darren Aronofsky. A ten pierwszy sukces zaliczył będąc jeszcze w szkole - jego dyplomowy film został nominowany do studenckiego Oscara. Potem było już tylko lepiej, nic więc dziwnego, że do Darrena na stałe przylgnęła etykietka cudownego dziecka amerykańskiego kina, który jak nikt potrafi tropić ludzkie lęki i obsesje, nawet jeśli to prowadzi na skraj szaleństwa. Co więcej, w tym szaleństwie jest chyba metoda, bo wychowany w tradycyjnej żydowskiej rodzinie absolwent Harvardu w każdym swoim filmie mierzy się z ciemną stroną ludzkiej psychiki. Najpierw było „Pi” - duszna opowieść o genialnym matematyku, który jest o krok od rozszyfrowania kodo dającego władzę na tym co duchowe i materialnym. Potem „Requiem dla snu” czyli wizualizacja różnych form uzależnienia (przy czym tabletki na odchudzanie zdają się siać większe spustoszenie niż heroina), a następnie kosmogoniczne i dla niektórych nieco bełkotliwe „Źródło”, zaskakujący, bo niezwykle oszczędny w formie, ale przejmujący w treści „Zapaśnik” i wreszcie „Czarny Łabędź”. Najnowszy film Aronofsky’ego to ukłon złożony twórczości Romana Polańskiego (zwłaszcza z okresu „Wstrętu” i „Lokatora”). Główną bohaterką jest ambitna baletnica, która ma wziąć udział w odważnej inscenizacji słynnego baletu Czajkowskiego i to w dwóch rolach: Białego i Czarnego Łabędzia, uwiedzionej i kusiciela. Do czego to prowadzi, jakie uwalnia emocje i wreszcie czym się kończy - odpowiedź na te pytania nie jest ani prosta ani oczywista i na pewno nie padnie w tym tekście. A to dlatego, że jest to jeden z niewielu filmów, która naprawdę warto zobaczyć - i ze względu na piękne zdjęcia, i na wciągającą fabułe, doskonałe aktorstwo, wyraźne portrety psychologiczne postaci i... bardzo sugestywną scenę miłosną między Natalie Portman i Milą Kunis. W jednym z wywiadów Aronofsky powiedział, że wycieczka do kina to przejażdżka rozpędzoną karuzelą. Trochę to straszne i momentami nieprzyjemne, ale bardzo, bardzo wciągające.
„Czarny Łabędź”, reż. Darren Aronofsky, dystr. Imperial Cinepix




