Maluchy pod ochroną

Może ktoś sensowny, ale szanse nie są specjalnie duże. Bo kształcąc się i rozwijając w ten sposób od lat najmłodszych, dzieci tracą coś oczywistego i najważniejszego – dzieciństwo. Jasne, też znamy te biografie – najwybitniejsi sportowcy, muzycy zaczy- nali już w wieku przedszkolnym i właśnie dzięki temu osiągnęli z czasem perfekcję w swych specjalnościach. Ale gdy zacząć się zastanawiać, że na jednego geniusza wspieranego i rozwijanego przez rodziców od lat najmłodszych, przypadają dziesiątki, setki zwichniętych dzieciństw, w których biedni mali ludzie próbowali sprostać wymaga- niom, marzeniom i oczekiwaniom swych rodziców, to jakoś robi się smutno.