LOVE HURTS
Kiedy w 1987 roku cały Świat nucił „Wonderful Life” – autorzy tego, niestety jedynego w swej karierze, przeboju nie przypuszczali, że 23 lata później ich rodacy z Wielkiej Brytanii nagrają jeszcze fajniejszĄ, bardziej melodyjną i równie nostalgiczną piosenkę. o ironio – też nazwą ją „Wonderful Life”. No cóż, wspaniałości we współczesnym świecie nigdy nie jest za dużo, więc nic dziwnego, że zamieszczony na początku roku w sieci wideoklip do piosenki duetu Hurts szybko podbił serca internautów oraz dziennikarzy muzycznych z Wysp Brytyjskich, którzy uznali, że Theo Hutchcraft oraz Adam Adersson to muzyczna nadzieja 2010 roku. Może zrobili to nieco na wyrost, bo debiutancki album chłopaków mocno rozczarowuje, ale moje koleżanki są co do tego zgodne: Theo wygląda lepiej niż Leonardo Di Caprio, a „Wonderful Life” to naprawdę piękna piosenka. Co więcej, zdanie moich przyjaciółek podzieliła też większość Polek oraz szefowie (czyt. komercyjnych) stacji radiowych, którzy umieścili utwór w rotacji A (piosenka grana raz na godzinę) i sprawili, że Hurtsi byli najczęściej odtwarzanym zespołem w naszych rozgłośniach.
Tym samym potwierdziłła się stara prawda, że my, kobiety, z natury jesteśmy romantyczkami, że chętnie oddajemy się cierpieniom na miarę młodego Wertera i że największe wrażenie robią na nas chłopcy, których chętnie przedstawiłybyśmy naszym mamom. będzie talka okazja, bo z nowym rokiem Brytyjczycy przyjadą do Polski i wystąpią 21 stycznia w Krakowie, dzień później w Warszawie i 23 stycznia w Gdańsku.
Ps. Kylie Minogue też się kocha
w Hurts.




