Żenada dziecinada
Na sopockiej plaży w lipcu tego roku większość kilkulatek miała zrobiony manicure – naprawdę, liczyłam. Dwa paznokcie na malinowo, jeden miętowy, dwa sinawe – identycznie jak mama, tyle, że zazwyczaj u córki były w gorszym stanie. Nieopodal, na tarasie Przystani Sztuki, dokazywały dzieci. Dwie, na oko sześciolatki, kandydatki do zerówki, ale diametralnie różne. Pierwsza wywija koziołki na drewnianych urządzeniach do zabawy, a druga wije się lubieżnie i rzuca mężczyznom wyzywające spojrzenia spod powiek. Gdyby nie wiek, można by pomyśleć, że to profesjonalistka.




