Domy domowej roboty
Gdy już zaczniesz robić ekologiczne zakupy i nauczysz się, co to fair trade, postaw sobie ekologiczny dom
Pięćset kostek słomy, dwie wywrotki gliny i dziesięć metrów sześciennych drewna – tyle wystarczy, żeby powstał ekologiczny dom o powierzchni 160 metrów kwadratowych. Na pierwszy rzut oka nie różni się od innych w okolicy, a na pewno nie przypomina tego, z czym może się kojarzyć, czyli okrągłych afrykańskich tukuli krytych słomą. Ma zwykłe fundamenty i dach, z wyglądu jest więc zupełnie normalny. W środku wszystkie udogodnienia, potrzebne instalacje i pozwolenia, tylko ogrzewanie mniej intensywne, bo ściany trzymają 2,5 raza więcej ciepła niż te ocieplane styropianem. W zimie, od biedy, można by się nawet obejść bez ogrzewania. Typowi są też mieszkańcy takiego domu – żadni tam nawiedzeni ekolodzy, ale przeciętna para z trójką dzieci. Na początku, z powodów finansowych, zdecydowali się na technikę straw bale, czyli gliny połączonej ze słomą. Dopiero potem przekonali się, że glina jest zdrowsza, bo utrzymuje prawidłową wilgotność pomieszczenia, a w lecie – niższą temperaturę. Dlatego w czasie upałów nie „otula ich plastik”, nie siedzą w domu ze styropianowym ociepleniem. Dom jest całoroczny i zdaniem naukowców może wytrzymać kilkaset lat.
TEKST Milena RACHID CHEHAB




