Anna Hazare

POPARCIE, JAKIE ZYSKAŁ ANNA HAZARE, SAMOZWAŃCZY UZDROWICIEL INDII, ZDUMIAŁO ELITY POLITYCZNE

CHŁOSTA JAKO LEKARSTWO

Przystrojony w białe szatki staruszek wydawał się idealnym następcą Gandhiego, który metodą pokojowego oporu wymógł na Brytyjczykach uwolnienie Indii z kolonialnej zależności. W kraju, którego przekleństwem jest wszechobecna korupcja urzędników i chciwość, asceta z Relegan Siddhi świadomie eksploatuje spuściznę Mahatmy. Nawołuje do obywatelskiego nieposłuszeństwa wobec skorumpowanej elity na tle portretów narodowego bohatera i obnosi się ze swoim ubóstwem. W kwietniu tego roku deklarowany przez Hazare majątek wynosił 1500 dolarów na lokacie bankowej i równowartość 30 dolarów w kieszeni, do tego dochodziła klitka przy świątyni w Ralegan Siddhi, w której mieszka i kilkudziesięciometrowe poletko z warzywami. To działa na wyobraźnię Hindusów, którzy zachowują mglistą, ale ciągle silną pamięć dobrotliwego starca w białych szatach, który pół wieku temu poprowadził Indie do niepodległości, głosząc hasła wolności, równości, braterstwa i uczciwości. Tyle, że skojarzenie z Mahatmą nie jest do końca prawdziwe, bo pozując na jego inkarnację, Hazare ma na co dzień niewiele wspólnego z pierwowzorem. Okazuje się, że robienie porządku w zdemoralizowanej wiosce było w istocie brutalną kampanią, w której głównym narzędziem była nie łagodna, religijna perswazja, tylko kije wymierzane opornym pod pręgierzem. W ten sposób zlikwidowano w Ralegan Siddhi bimbrownictwo, które stanowiło podstawę utrzymania biedaków.