EXISTENCE
2 speeds 1 way 2 live creatively
RSS
nowak_400

Utop swoją
marzannę

 

ADAM NOWAK specjalnie dla „existence”

Nazywany przeze mnie (na własny użytek) mistrzem formułowania poetyckiej myśli Josif Brodski napisał w jednym z wierszy, że „wszystko ma gdzieś swój kres, nawet najdłuższy smutek”.



Zaprzęgam to niełatwe zdanie do tzw. pracy nad sobą, gdy tracę z nadzieją budowany dobry nastrój. Gdy coś trwa permanentnie, nieustępliwie, nieraz podstępnie podkopując starannie konstruowaną perspektywę optymizmu. Takim zjawiskiem porównywalnym jest oczekiwana, a jednak najczęściej zbyt długo trwająca zima. Nie dlatego, że sama z siebie zima jest za długa. Ani że zimna, ani że biała i śliska, wietrzna, zmuszająca do emocjonalnego przycupnięcia. Określona terminem kalendarzy, nieuchronnym następstwem pór roku, jest do przebrnięcia w określonym czasie i miejscu. Zastygła w swej higienicznej bieli, przywalona gdzieś na poboczu zmarzniętą zaspą trwa od grudnia po nieskończoność marca. Niekiedy kwietnia. I niczego w tej określoności przyspieszyć ani zwolnić nie można. Na dokładkę tejże określoności u końca zimy rysuje się perspektywa buchnięcia nowego życia. Życia zwanego wiosną. Kiedy przedawkowane chłodem strumyki krwi napierają na zbyt ciasne, skurczone zimową wegetacją brzegi żył.
Najpierw przebiśniegi. Nie te odnajdywane na zaśnieżonych łąkach przygrzewanych słońcem, tylko te sadzone ze sprytem w ogródkach na znak ogrodniczej wyższości człowieka nad dzikim i pozornie nieplanowanym rokrocznie stwarzaniem świata. Świadomie kulturowo i zgodnie z tradycją podpalamy kukły zimowych czarownic i rzucamy je do rzek i cieków wodnych, by nie dość, że spłonęły, to jeszcze potopiły się w wirach i odmętach. Śmierć dwukrotna. Nieodwołalna. Wynika z tego dojmująca obawa, że Marzanna ma dwa życia. Jeśli dwa życia, to dwie śmierci. Pojedynczo, grupowo, najlepiej wraz z wycieczką przedszkolaków wykrzykujących nieświadomie pieśni antyzimowe. Prawo jest prawem. Trudno. Ktoś musi ponieść konsekwencje kilkumiesięcznego przymusu brnięcia w zaspach, kurczenia się na mroźnym wietrze, błądzenia w zamieciach.
Marzanna od wieków cierpliwie i z obojętnością bierze nagromadzoną złość na siebie. Jakie to szczęście, że wymyślono właśnie Marzannę. Strach pomyśleć, gdyby zamiast niej typowano społecznie akceptowany mord jednego z obywateli. Gdyby biała bestia zimy o stalowym, zimnym wzroku, ziejąca charakterystycznym śnieżnym oddechem miała raz do roku wchłaniać niewinnego, dziewiczego w myślach i uczynkach obywatela/elkę.

Więcej w piątym numerze Existence mag
  • Utop swoją marzannę specjalnie dla Existence Adam Nowak
  • Karolak & Adamczyk Anna Kozłowska
  • Wielcy designerzy małych rzeczy Michał Kaczmarski
Filozofia SlowLife slowlifeSlowLife
Alter Ego części SpeedLife. SlowLife, czyli radość z życia w spokoju, bez pośpiechu, oraz radiść z przyjemności, jakie ono przynosi. To witalność, harmonia, ale też swego rodzaju aktywność; to nowy trend będący świadomą afirmacją życia, bez hedonistycznych zakusów; radość życia, czerpanie siły z natury i z własnego wnętrza. SlowLife Zaskakuje swą równowagą i prostotą. To idealna część dla tych, którzy skok na bungee zamienią na lekcję jogi, gitarowe brzmienie na koncert smyczkowy, a zamiast na Madagaskar wybiorą się Fiordy. Ale Ci sami ludzie zajmują wysokie stanowiska, noszą buty od Prady, piszą piórem Mont Blanc i jeżdżą wystlizowanym Mini Cooperem. Odwiedzają wystawy, używają dobrych perfum, podróżują i cieszą się życiem pełnym... ładu, harmonii, spokoju. Oni, podobnie do żyjących szybko, biorą od świata to, co najlepsze i to, co na końcu zawsze prowadzi do radości z życia.